Miarka się przebrała


Wielu z Państwa z pewnością pamięta program „30 ton – lista, lista przebojów”, który jakieś dwie dekady temu był emitowany na antenie TVP2 w niedzielne popołudnia. Przez długi czas stanowił w zasadzie jedyny akcent muzyki współczesnej, jaki można było zobaczyć w polskiej publicznej telewizji. Trzydzieści króciutkich fragmentów teledysków, z których trudno było wydobyć pełnię jakiegokolwiek utworu, co tydzień oglądało spore grono młodych ludzi ze mną włącznie. Aż przyszło notowanie z 13 lipca 1997 roku i znienacka na ósmym miejscu nowość zespołu, który od lat niczego nowego nie nagrał: Boney M z piosenką „Hooray! Hooray! It's a Holi-Holiday”. Do tego komentarz ze strony twórców programu o treści: „Zawołajcie rodziców! Od tej pory nasza lista będzie również ich ulubionym programem!”. Przekręt był ordynarny i wyraźny nawet dla mnie, chłopaka świeżo po dwunastych urodzinach. Nie obejrzałem już ani jednego notowania „30 ton…” i przestałem wierzyć, że listy przebojów zawsze są krystalicznie uczciwe. Mimo tego jednak nie sądziłem, że da się zrobić przekręt jeszcze większy, bo połączony z próbą kompromitacji własnego medium.

Tymczasem po raz kolejny okazało się, że warto mieć trochę bardziej bujną wyobraźnię aniżeli moja. W ciągu dosłownie paru dni dyrekcji Programu Trzeciego Polskiego Radia udało się wysadzić niemal całą resztę redakcji w powietrze. Oto bowiem w ostatni piątek, 15 maja, tuż przed godziną 22 prowadzący Listę Przebojów Programu Trzeciego Marek Niedźwiecki ogłosił, że zwycięzcą 1998. notowania został Kazik z piosenką „Twój ból jest lepszy niż mój”. Piosenką strasznie słabą jak na Kazika, ale z przesłaniem niezgodnym z linią obecnej władzy. W ciągu kolejnych godzin nastąpiło niebywałe zamieszanie. Najpierw dyrektor rozgłośni Tomasz Kowalczewski poinformował, że dyrekcja radia postanowiła anulować głosowanie z uwagi na to, iż „został złamany regulamin i do głosowania wprowadzono piosenkę spoza listy. Nadto dokonano manipulacji przy liczeniu głosów oddawanych na poszczególne piosenki, co zafałszowało wynik końcowy”. Dzień później o „piosence spoza listy” już jednak dyrektor zapomniał (podobnie jak o „dyscyplinującym” SMS-ie do Piotra Metza) i skupił się na rzekomych manipulacjach związanych z głosowaniem, albowiem Kazik powinien być na szóstym, a po kilku kolejnych godzinach Kowalczewski uznał, że na czwartym miejscu. Przesunięcia na miejsce pierwsze miał dokonać osobiście red. Niedźwiecki, co wprawdzie rzeczywiście się odbyło, lecz – jak i przy poprzednich notowaniach – po weryfikacji kont, z których oddawano głosy i po „odsianiu” wszelkich botów i innych „masówek”. Wobec tak poważnego posądzenia Niedźwiecki podjął decyzję o odejściu z Trójki. Zawieszony zaś został pracujący przy liście Bartosz Gil. Potem o końcu swej pracy w Trójce zdecydował Hieronim Wrona. A potem Marcin Kydryński. A jeszcze później Agnieszka Szydłowska z Agnieszką Obszańską. Kolejnego dnia Michał Olszański. Same pierwszoplanowe postaci tego radia. Aż w końcu zrobił to sam szef jego redakcji muzycznej, czyli Piotr Metz, a także chyba największa radiowa osobowość – Piotr Kaczkowski. I nie zapowiada się, by to był koniec, bo reszta zespołu bynajmniej nie zamierza się podporządkowywać szefostwu w poleceniach robienia ze słuchaczy idiotów. Tym bardziej, że radio zostało zasypane komunikatami od artystów, którzy już nie chcą współpracować z Trójką, jak np. od Dawida Podsiadły, Krzysztofa Zalewskiego czy „Muńka” Staszczyka. A sam Kazik zażądał, by jego piosenka zniknęła z listy przebojów. Podobnie zresztą jak artysta, którego utwór – zdaniem szefostwa Trójki – faktycznie w tym notowaniu zwyciężył. To wszystko w stanie na późny wieczór, 19 maja. Nie wykluczam, że w chwili publikacji tego tekstu rozwałka rozgłośni zrobiła jeszcze większy postęp.

Nie mam pojęcia czy dyrekcja rozgłośni robi to wszystko z własnej inicjatywy bojąc się podświadomie konsekwencji za tak bardzo jawną krytykę władzy na ich antenie, czy też w jakiś sposób interweniowała „góra”. Zrobiono to jednak w sposób tak bardzo chamski i prymitywny, że trudno przejść nad nim do porządku dziennego. Zwłaszcza w obliczu zapowiadanego przez dyrekcję stacji „audytu listy przebojów”. Wiem jedno – jeśli szefostwo Trójki posuwa się do takich zachowań, nie ma sensu słuchać tego radia.

Zamość onLine / 2020-05-21