Końskie, czyli więcej niż głupota


Jeśli ktoś w dalszym ciągu nie wiedziałby dlaczego od 2015 roku Polską rządzi Prawo i Sprawiedliwość, jak również dlaczego prezydentem naszego kraju po majowych wyborach wciąż będzie Andrzej Duda, odpowiedź mógł zyskać obserwując znamienne wydarzenie z 4 marca. Tego dnia prezydent podpisał nowelizację ustawy o transporcie kolejowym, dotyczącą tzw. programu Kolej Plus. Uczynił to jednak nie w Pałacu Prezydenckim, lecz siedząc przy stoliku na peronie nieczynnej od jedenastu lat stacji kolejowej w Końskich, w województwie świętokrzyskim.

Jeszcze tego samego dnia w sieci pojawiło się mnóstwo memów nawiązujących do tego wydarzenia, a karuzelę śmiechu ochoczo rozkręcali działacze opozycyjni. Podkreślali, że miejsce podpisania aktu prawnego jest – delikatnie mówiąc – niereprezentacyjne, że stolik i krzesło wyglądały na wzięte z okolicznej szkoły lub urzędu, a w ogóle to ciekawe gdzie prezydent podpisze następną ustawę, bo może na przykład w toalecie, jeśli będzie dotyczyła systemów wodno-kanalizacyjnych. Sprowadzanie całego wydarzenia do groteski tak bardzo zajęło działaczy opozycyjnych oraz społeczników ich popierających, że kompletnie nie zauważyli, iż sztabowi Andrzeja Dudy właśnie o taką ich postawę chodziło.

W tym miejscu chciałbym podziękować zamojskim sympatykom opozycji, że nie dołączyli do grupy „heheszkowiczów”. Myślę, że nie zrobili tak dlatego, iż jeszcze niedawno Zamość – a wraz z nim cały region – znajdował się w identycznej sytuacji jak Końskie, Mielec, Łomża i całkiem sporo innych ośrodków, które w normalnym kraju miałyby co najmniej kilka par pociągów dziennie. Ale dzięki rządom osób mieniących się liberałami nie dociera do nich żaden pociąg. W Końskich ostatni skład pasażerski przejechał 1 sierpnia 2009 roku, zaś w Mielcu dokładnie miesiąc później – tak się składa, że był to „Hetman” kursujący z Zamościa. Ale nam się udało i kolej znów do nas przyjeżdża. Pustyń kolejowych jednak wciąż jest w Polsce sporo.

Dlatego właśnie Andrzej Duda zdecydował, że ustawę – wobec której zresztą jestem dość sceptycznie nastawiony – podpisze w jednym z takich miejsc. Doskonale zdawał sobie sprawę nie tylko z tego, że dzięki temu wleje nadzieję w serca miejscowych mieszkańców, a wraz z nimi również innych „bezkolejowych” ośrodków, ale także upiecze drugą pieczeń na tym samym ogniu. Będzie mógł bowiem wskazać na opozycję mówiąc: „Widzicie? Śmieją się, bo wasz dworzec jest niereprezentacyjny. Ale to oni go do takiego stanu doprowadzili!”. I to właśnie trafi na podatny grunt. Warto o tym pamiętać – szczególnie za dwa miesiące.

Zamość onLine / 2020-03-12