Pożegnanie z Komendantem


Nie umiałem przejść obok tej wiadomości obojętnie. Bo też i nie był to taki sobie news dla wielu mieszkańców naszego miasta. 5 sierpnia, w wieku 52 lat, zmarł Krzysztof Adamczyk – były Komendant Straży Miejskiej w Zamościu, a wcześniej naczelnik miejscowego wydziału patrolowo-interwencyjnego Komendy Miejskiej Policji. Z mojej dziennikarskiej perspektywy – jedna z najbardziej przyjaźnie nastawionych osób do zwykłych obywateli Zamościa.

Nie znałem Krzysztofa Adamczyka przed objęciem przezeń komendantury SM. Przyznam, że byłem do niego bardzo sceptycznie nastawiony. Po latach oceniam, że zwyczajnie nastawiałem się na kogoś w rodzaju jego poprzednika (i niestety trzeba przyznać, że również następcy), czyli osoby, która nie bardzo było wiadomo co robiła ze swoją formacją i po co ona w ogóle funkcjonuje. Po przejęciu sterów SM przez Adamczyka, obraz ten dość szybko zaczął się zmieniać.

Miałem okazję to obserwować podczas zebrań osiedlowych, na których komendant był niemal zawsze obecny osobiście. Zawsze konkretny, zawsze operujący konkretnymi danymi oraz interesującymi ciekawostkami i zawsze gotowy do rozmów z mieszkańcami. To znaczy z tymi, którzy również taką gotowość wykazywali. Na przykładzie tych relacji mogłem poznać w praktyce najróżniejsze ludzkie postawy – począwszy od życzliwości aż po chęć najzwyklejszego odwetu uzasadnionego sloganem „bo ja wiem lepiej”. Do tego komendant ściśle współpracował na co dzień z zarządami osiedli, bo rozumiał, że są to naturalne „pasy transmisyjne” ze zwykłymi obywatelami.

Ostatni raz spotkaliśmy się kilka miesięcy temu, podczas jednego z meczów Hetmana. Wcześniej również widzieliśmy się na stadionie, w czasie jednego z wcześniejszych sezonów. Był wówczas w trakcie oględzin obiektu pod kątem kryteriów bezpieczeństwa. Wtedy wydawało się, że awans piłkarzy do trzeciej ligi nastąpi nieco szybciej. W każdym razie podczas naszego ostatniego spotkania nie zauważyłem, żeby Krzysztof Adamczyk gorzej wyglądał. Ale życie nieraz dowiodło, że widzimy jedynie pozory.

Niestety nie mogłem przybyć na pogrzeb. Mam jednak nadzieję, że jego uczestnicy – zwłaszcza przedstawiciele władz naszego miasta – głęboko przemyślą temat osoby zmarłego. Obawiam się bowiem, że długo będziemy czekać na moment, w którym Straż Miejska zyska tak dobrego szefa, jakim był Krzysztof Adamczyk.

Pożegnanie z Komendantem

 

Nie umiałem przejść obok tej wiadomości obojętnie. Bo też i nie był to taki sobie news dla wielu mieszkańców naszego miasta. 5 sierpnia, w wieku 52 lat, zmarł Krzysztof Adamczyk – były Komendant Straży Miejskiej w Zamościu, a wcześniej naczelnik miejscowego wydziału patrolowo-interwencyjnego Komendy Miejskiej Policji. Z mojej dziennikarskiej perspektywy – jedna z najbardziej przyjaźnie nastawionych osób do zwykłych obywateli Zamościa.

Nie znałem Krzysztofa Adamczyka przed objęciem przezeń komendantury SM. Przyznam, że byłem do niego bardzo sceptycznie nastawiony. Po latach oceniam, że zwyczajnie nastawiałem się na kogoś w rodzaju jego poprzednika (i niestety trzeba przyznać, że również następcy), czyli osoby, która nie bardzo było wiadomo co robiła ze swoją formacją i po co ona w ogóle funkcjonuje. Po przejęciu sterów SM przez Adamczyka, obraz ten dość szybko zaczął się zmieniać.

Miałem okazję to obserwować podczas zebrań osiedlowych, na których komendant był niemal zawsze obecny osobiście. Zawsze konkretny, zawsze operujący konkretnymi danymi oraz interesującymi ciekawostkami i zawsze gotowy do rozmów z mieszkańcami. To znaczy z tymi, którzy również taką gotowość wykazywali. Na przykładzie tych relacji mogłem poznać w praktyce najróżniejsze ludzkie postawy – począwszy od życzliwości aż po chęć najzwyklejszego odwetu uzasadnionego sloganem „bo ja wiem lepiej”. Do tego komendant ściśle współpracował na co dzień z zarządami osiedli, bo rozumiał, że są to naturalne „pasy transmisyjne” ze zwykłymi obywatelami.

Ostatni raz spotkaliśmy się kilka miesięcy temu, podczas jednego z meczów Hetmana. Wcześniej również widzieliśmy się na stadionie, w czasie jednego z wcześniejszych sezonów. Był wówczas w trakcie oględzin obiektu pod kątem kryteriów bezpieczeństwa. Wtedy wydawało się, że awans piłkarzy do trzeciej ligi nastąpi nieco szybciej. W każdym razie podczas naszego ostatniego spotkania nie zauważyłem, żeby Krzysztof Adamczyk gorzej wyglądał. Ale życie nieraz dowiodło, że widzimy jedynie pozory.

Niestety nie mogłem przybyć na pogrzeb. Mam jednak nadzieję, że jego uczestnicy – zwłaszcza przedstawiciele władz naszego miasta – głęboko przemyślą temat osoby zmarłego. Obawiam się bowiem, że długo będziemy czekać na moment, w którym Straż Miejska zyska tak dobrego szefa, jakim był Krzysztof Adamczyk.

Zamość onLine / 2019-08-14