Wątpliwość z Veolią związana


Jak każdy człowiek, nie na wszystkim się znam. Powiedziałbym nawet, że na zdecydowanej większości kwestii się nie znam. Skoro się nie znam, polegam na wiedzy mądrzejszych od siebie – najlepiej mających różne zdania, abym mógł wyrobić sobie własny pogląd na sprawę. Dokładnie tak samo postąpiłem w przypadku kwestii najbardziej obecnie palącej dla zamościan, a przynajmniej najczęściej przewijającej się przez zamojskie życie publiczne. Mianowicie budowy spalarni śmieci – tuż za granicami Hetmańskiego Grodu.

Z początku zareagowałem tak, jak zareagowałby przeciętny mieszkaniec na wieść, że za jego oknem powstanie zakład zajmujący się szeroko pojętym syfem. Czyli tak, jak było to udziałem wielu zamościan – w tym również z politycznej wierchuszki, z prezydentem Andrzejem Wnukiem włącznie. Wyobrażenia o kopcących kominach i mnóstwie różnego rodzaju nieczystości spadających na miasto siłą rzeczy pchały się na myśl. Tym bardziej, że inwestorem ma być Veolia Wschód, która praktycznie podczas każdego sezonu grzewczego musi w Zamościu coś zaniedbać, a czego ostatniej zimy Zamość również doświadczył.

Po paru miesiącach intensywnego myślenia na ten temat muszę przyznać, że spośród wszystkich wątpliwości pozostała mi tylko ta ostatnia. I chcę stanowczo podkreślić, że nie mam pojęcia, dlaczego krytycy budowy spalarni w Zamościu tego argumentu nie podnoszą najbardziej. Wszystkie pozostałe bowiem są całkowicie do obalenia.

Rzecz najbardziej podstawowa: spalarnia jako taka jest tu niezbędna. Skoro zobowiązaliśmy się do nieskładowania śmieci, to taki zakład powstać zwyczajnie musi. Co więcej, argumentem przemawiającym za jego budową są góry odpadów znajdujące się w Polsce, a wywożone z zagranicy. Właśnie one stanowią zdecydowanie większe zagrożenie, aniżeli spalarnia jako taka. Tym bardziej, że nie sądzę, iż Zamość czeka napływ odpadów na przykład z Niemiec. Oni umieją liczyć pieniądze i wiedzą, że mają bliżej siebie (lub u siebie) wiele innych spalarni.

Kolejna sprawa: przykłady z innych państw pokazują, że spalanie śmieci to coś najzupełniej normalnego i bezpiecznego. W Europie łącznie działa ponad 400 takich obiektów, co bardzo pomaga w utrzymywaniu czystości. Mało tego, istnieją spalarnie działające w centrach wielkich miast, jak Wiedeń czy Kopenhaga. Czy słyszeli Państwo, żeby te ośrodki były znane ze smrodu? Bo mnie bardziej na myśl przychodzi Neapol, który jest znany z własnych śmieci i... sprzeciwu miejscowej ludności przeciw budowy spalarni. Zresztą nie trzeba daleko szukać – w Warszawie problem z odpadami jest coraz większy i ludzie czekają z utęsknieniem na budowę spalarni na Targówku. Tu jednak przetargi są stale unieważniane.

No to może przykłady polskie? Jak dotąd nie ma przypadków, w których spalarnie powodowałyby cokolwiek negatywnego (bo oczywiście protesty przed budową takich obiektów stanowią standard i Zamość od tego nie odstaje). Rozbawił mnie zresztą mój ulubiony radny „Zwolak Rafał”, który w maju wybrał się do spalarni w Krakowie i wrócił zachwycony tym, jak może wyglądać taki zakład, po czym... wykorzystał to jako argument przeciwko budowie spalarni w Zamościu. Jeden z portali nawet zrobił z nim wywiad na ten temat, gdzie bez cienia żenady radny mówi, że w Krakowie spalarnia jest zrobiona super, ale w Zamościu „nie wiadomo jak będzie”. Dodam, że mieszkając od pewnego czasu w Grodzie Kraka i stale monitorując tutejszy rynek nieruchomości nie zauważyłem, żeby ceny tych miejsc znajdujących się w okolicach spalarni należały do niskich.

Bardzo bym chciał, żeby przeciwnicy budowy spalarni przedstawili jakikolwiek sensowny plan alternatywny. Bez myślenia życzeniowego i bez propozycji budowania tak dużej inwestycji na przysłowiowym zadupiu. Veolia Wschód zaś chciałbym, żeby odpowiedziała na proste pytanie: jaką daje gwarancję, że nie uwalą roboty ze spalarnią, tak jak uwalają robotę z ogrzewaniem mieszkań praktycznie każdej zimy?

Zamość onLine / 2019-07-18