W ratuszu trzeba walczyć o łącznicę


Nie zdziwi pewnie Państwa wiadomość, że pierwotnie chciałem niniejszy tekst poświęcić świeżo zakończonym wyborom do Parlamentu Europejskiego. Tym bardziej, że ich wynik jest mimo wszystko zaskakujący i to chyba nawet dla samych zwycięzców. Dla pokonanych też, bo sami pod koniec kampanii zaczęli wierzyć w korzystne dla nich sondaże, a tu taka niespodzianka. Jest to więc sytuacja bardzo kusząca dla publicysty, ale jej nie podejmę. Przynajmniej nie dziś. Dzieją się bowiem równolegle sprawy niezwykle ważne dla Zamojszczyzny, w których należałoby zaznaczyć swoją obecność.

Otóż 4 czerwca o godzinie 17.00 w sali Consulatus zamojskiego ratusza odbędą się konsultacje społeczne dotyczące omówienia zakresu inwestycji na liniach kolejowych nr 69 i 72 na odcinku Rejowiec – Zawada – Zamość Szopinek i budowy łącznicy omijającej stację Zawada. Stali Czytelnicy już domyślają się dlaczego to wydarzenie traktuję niezwykle poważnie. Inwestycja ta ma bowiem kluczowe znaczenie dla rozwoju połączeń kolejowych w Zamościu i okolicy, a w dalszej kolejności dla istnienia kolei w regionie w ogóle.

O wykonanie tego przedsięwzięcia prosimy jako społecznicy od lat. Dzięki temu przejazd koleją z szeroko rozumianej północy, czyli m.in Warszawy, Lublina czy nawet Pomorza, do Zamościa skróciłby się dość znacznie. Naprawdę znacznie, bo przykładowo uruchamiany od czerwca pociąg dalekobieżny „Zamoyski” do Warszawy będzie na zmianie czoła w Zawadzie tracić aż 25 minut! Biorąc pod uwagę, że po modernizacji linii Lublin – Warszawa ze stolicy pociąg mógłby dojechać w 3,5 godziny, ale przez brak łącznicy dojedzie co najmniej w cztery i to stojąc te dodatkowe prawie pół godziny na 10 km przed Zamościem, to chyba mamy uświadomioną skalę problemu. Szynobusy do Lublina uzyskałyby zaś techniczną możliwość przejazdu o około 8 minut krócej. W połączeniu zaś z istniejącym już podobnym skrótem w Rejowcu droga z Lublina do Zamościa skróciłaby się dla tych regionalnych pociągów o około 18 minut, czyli 13 proc. (dla dalekobieżnych o 20 proc.). Zatem podróż koleją pomiędzy tymi dwoma najważniejszymi miastami województwa lubelskiego wyniosłaby od dwóch do zaledwie około półtorej godziny. Do tego dochodzi jeszcze niebagatelna kwestia eliminacji problemów eksploatacyjnych związanych ze zmianami kierunku jazdy, a więc także i kosztów ponoszonych przez przewoźników. Nowy czas jazdy byłby niewiele dłuższy niż podróżowania busem, a przypomnieć należy, że kolej ma kilka innych zalet. Coś o tym mogą powiedzieć chociażby mieszkańcy gminy Nielisz, który w inny sposób jak koleją nie mogą dostać się do Zamościa w weekend.

Jednocześnie nie jest tajemnicą, że inwestycja wzbudza kontrowersje wśród mieszkańców samej Zawady, którzy za jej sprawą (głównie budowy nowego wiaduktu drogowego) będą musieli zostać wywłaszczeni (za odszkodowaniem) ze stosownej części swoich dóbr. Chodzi o zaledwie kilka działek. Jesienią zeszłego roku ich właściciele zorganizowali pikietę, podczas której otrzymali wsparcie ze strony lokalnych struktur Polskiego Stronnictwa Ludowego. Politycy tej partii przytaczali wówczas sporo bzdur np. co do rzekomo gigantycznych kosztów przedsięwzięcia czy też, że lepsze parametry przejazdowe linia otrzyma za sprawą jej elektryfikacji. Niektórzy, jak Arkadiusz Bratkowski, posunęli się nawet do twierdzeń, że torów kolejowych od Zawady do Zamościa w ogóle nie powinno być, a dworzec zamojski należy umiejscowić w Zawadzie, co samo w sobie chyba każdego trzeźwo myślącego wprowadziłoby w osłupienie. Należy się spodziewać, że podobne nieprawdy będą kolportowane również i podczas czerwcowych konsultacji. Tym bardziej żałuję, że mnie się tam nie uda przybyć, ale jednocześnie tym bardziej apeluję, by w Consulatusie stawili się wszyscy ci, dla których kwestia komunikacji publicznej w regionie nie jest bez znaczenia.

Zamość onLine / 2019-05-29