Pora na męską decyzję


Są takie chwile w życiu człowieka, w których musi zadać sobie pytanie czy dalsze trwanie na obecnej ścieżce nie wiedzie go ku ścianie, a może nawet ku przepaści. Jeśli się starasz całym sobą, a mimo to nic się nie udaje, to właśnie wówczas taki moment następuje. A jeżeli starasz się całym sobą, przynosi to sukcesy, a mimo tego przełożony uważa, że ktoś inny wykona wyznaczone zadania lepiej – wspomniany moment nie tylko następuje, ale wręcz całym sobą kwiczy.

W ostatni poniedziałek zamojskie media obiegła wiadomość prosto z konta twitterowego Krzysztofa Sobolewskiego, szefa Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości. Jej treść brzmiała: „W związku z upływem kadencji Zarządu Okręgowego PiS w Okręgach nr 7-Chełm i 7-Biała Podlaska, z dniem 1 lutego 2019 r. decyzją Prezesa PiS J. #Kaczyński na funkcję Pełnomocnika Okręgowego PiS powołana została Pani @beatamk a z-cą Pełnomocnika Okręgowego PiS Pan Dariusz Stefaniuk”. Innymi słowy, decyzją samego prezesa partii pani wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek weszła na miejsce „posła naszej ziemi”, czyli Sławomira Zawiślaka.

Można posła z Płoskiego nie lubić, można wykazywać różne jego mankamenty, można go szczególnie nie cenić, ale nawet wielu jego zatwardziałym wrogom po wspomnianej wiadomości zrobiło się chłopa po ludzku szkoda. Oznacza to bowiem, że parlamentarzysta stracił de facto resztki władzy w lokalnych strukturach, poza najbardziej pobliskim poletkiem. A i to w nader ograniczonej formie, skoro wierchuszka PiS-u otwarcie nie uszanowała jego woli w kwestii kandydata ugrupowania w wyborach na prezydenta Zamościa, a po zakończonych sukcesem wyborach samorządowych nie nagrodziła go w żaden sposób. Owszem, tak po prostu wygląda polityka, więc nic nielegalnego się nie wydarzyło. Ale też właśnie dlatego uważam, że Sławomir Zawiślak powinien zmienić strategię działania.

Życie dowodzi nieustannie, że pewne przysłowia nie tylko nie mają racji bytu, ale są zwyczajnie głupie. Do takich z pewnością należy: „Siedź w kącie, a znajdą cię”. W życiu! Naprawdę daleko zachodzą jednostki, które stanowią dokładne zaprzeczenie takiej tezy! Jeśli ktoś stale robi za popychadło, to niech nie liczy, że popychadłem być przestanie. Ludzie przebojowi, mający własne zdanie i je prezentujący, pełni pomysłów i zapału do działania mają największe szanse, aby się na tym świecie liczyć.

Ergo – skoro pan poseł Sławomir Zawiślak obrywa w tyłek od własnej partyjnej wierchuszki już zupełnie jawnie, to jest to niechybny znak, że jego dobry czas w PiS-ie się skończył. Jeżeli wystarczy mu rola parlamentarzysty, którym nikt się nie przejmuje i który nie ma żadnych instrumentów do realizowania swojego programu wyborczego, to trudno. Nie chce mi się jednak wierzyć, że podchodzi on do przyszłości właśnie w ten sposób.

Przypominam bowiem, że w ostatnich wyborach parlamentarnych Sławomir Zawiślak uzyskał ponad 25 tysięcy głosów. Nie sądzę, aby znaczna ich część została osiągnięta za sprawą jedynie przynależności partyjnej. Nie w sytuacji, gdy lista wyborcza liczyła kilkanaście nazwisk. Ośmielam się twierdzić, że gdyby miejsce Zawiślaka na liście zajął powiedzmy… Piotr Małysz, to zdobyłby najwyżej pięć tysięcy głosów. I to przy bardzo dobrych wiatrach, bo przyznam, że nie wierzę w aż tak dobry wynik zamojskiego radnego.

Oznacza to, że mamy około 20 tysięcy osób mogących stanowić elektorat Sławomira Zawiślaka. 20 tysięcy potencjalnych szabel, których zbagatelizować nie można. Moim zdaniem poseł powinien zacząć traktować to jako swój atut i nie bać się piętnować partyjnych patologii. Do stracenia tak naprawdę nie ma już nic, bo nawet jeśli PiS go zmarginalizuje totalnie czy wręcz odsunie na „wieczną bocznicę”, to stanowiłby znakomity kąsek dla innych ugrupowań szukających poparcia w regionie. Miałby zatem bardzo dużą szansę na reelekcję i to zarazem – w przypadku transferu – poważnie osłabiającą jego macierzystą partię na Zamojszczyźnie. Radzę mu więc przemyśleć tę sprawę, bo z pewnością w obecnym położeniu niczego dobrego nie może się spodziewać.

Zamość onLine / 2019-02-05