Moja dziesiątka A.D. 2018


Choć tematem głównym środowiska sportowego w naszym kraju w dalszym ciągu jest coraz większa tragikomedia przestępcza w postaci sprzedaży Wisły Kraków, postanowiłem podtrzymać tradycję i pierwszy felieton w danym roku poświęcam jeszcze minionym dwunastu miesiącom. Przedstawiam w tym miejscu moje typy w 84. Plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na Najlepszego Sportowca Polski 2018 Roku.

Tym razem wybór zwycięzcy był sprawą najłatwiejszą. Nie mogłem zdecydować inaczej, jak przyznać pierwsze miejsce złotemu medaliście igrzysk w Pyeongchangu, zdobywcy Pucharu Świata i triumfatorowi Turnieju Czterech Skoczni – Kamilowi Stochowi. Taki to był rok, że osiągnięcia skoczka z Zębu przebić mógł tylko Robert Lewandowski, o ile wyszedłby nam Mundial w Rosji, a Bayernowi faza pucharowa Ligi Mistrzów. Ale niestety nie udało się ani jedno, ani drugie, więc Stoch konkurencji praktycznie żadnej nie miał.

Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że na powyższe słowa świętym oburzeniem zareagują liczni sympatycy siatkówki w naszym kraju. Wszak też mają argument niepodważalny w postaci obrony tytułu mistrzów świata w tej dyscyplinie sportu. Moja odpowiedź brzmi – jakkolwiek sukces to ogromny, Stoch wygrał więcej na dłuższej przestrzeni czasowej, dlatego oddaję mu palmę pierwszeństwa. Natomiast drugie miejsce przyznaję Bartoszowi Kurkowi, a trzecie Michałowi Kubiakowi.

Kolejne miejsca postanowiłem przyznać lekkoatletom. I tak czwartą pozycję daję Justynie Święty-Ersetic, która na Mistrzostwach Europy w Berlinie dwukrotnie stawała na najwyższym stopniu podium – na 400 metrów oraz w sztafecie 4x400 metrów. Pozycja piąta dla Adama Kszczota, który najpierw zimą wygrał Halowe Mistrzostwa Świata, a latem Mistrzostwa Europy na otwartym stadionie na dystansie 800 metrów. Miejsce szóste trafia w ręce męskiej sztafety 4x400 metrów w składzie: Łukasz Krawczuk, Jakub Krzewina, Rafał Omelko i Karol Zalewski. Nie dość, że zdobyli tytuł mistrzów świata w hali, to jeszcze pobili halowy rekord globu! Siódme miejsce dla sztafety kobiecej 4x400 metrów. Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik, Justyna Święty-Ersetic i Patrycja Wyciszkiewicz w hali zajęły trzecie miejsce na świecie, a w sierpniu na stadionie okazały się najlepsze na Starym Kontynencie. Ósmą lokatę przyznaję Wojciechowi Nowickiemu, który w minionym roku okazał się lepszy od wszystkich innych młociarzy włącznie (a może przede wszystkim) z Pawłem Fajdkiem. Dziewiąte miejsce dla Michała Haratyka, który w ostatnim sezonie nie tylko zdobył mistrzostwo Europy w pchnięciu kulą, ale też jako pierwszy Polak przekroczył granicę 22 metrów w tej konkurencji. A ponieważ 2018 rok był dla „królowej sportu” w Polsce wyjątkowo bogaty, za w pełni usprawiedliwione uważam umieszczenie dopiero na dziesiątym miejscu niekwestionowanej królowej młota, czyli Anity Włodarczyk. Takie mamy czasy, że samo potwierdzenie dominacji w tej konkurencji niekoniecznie stanowi uzasadnienie do umieszczania zawodnika na samym szczycie. Acz oczywiście zasługuje on na ogromny szacunek.

Skoczek narciarski, dwóch siatkarzy, a potem sami lekkoatleci – tak przedstawia się moje zestawienie plebiscytowe za ubiegły rok. Przyznaję, może się ono wydawać dość monotonne. Ale niestety taki też był rok 2018. Nazwiska pozostałych nominowanych w większości nie porywają. Dość powiedzieć, że w sportach olimpijskich rok był generalnie kiepski. Zawodzili pływacy, większość kolarzy czy też przedstawicieli sportów walki. Nie jest to dobry prognostyk przed przyszłorocznymi igrzyskami w Tokio, ale może w styczniu Anno Domini 2020 będę miał w sobie więcej nadziei.

Zamość onLine / 2019-01-03