Przedwakacyjna żenada


Człowiekowi może się wydawać, że stał się odporny na ataki bezguścia i tandety, po czym znienacka zostaje trafiony czymś, co sprawia, że swoje twierdzenia musi nieco zweryfikować. Dokładnie w takiej sytuacji znalazłem się, gdy otrzymałem maila od mojego redaktora naczelnego, a w nim „odbitą” przesyłkę od firmy, która niedawno okazyjnie zmieniła logo na tęczowe.

Treść (a w zasadzie załącznik główny) maila komercyjnego brzmiała następująco: „Koniec roku szkolnego to najlepszy moment, aby podziękować ulubionemu nauczycielowi lub wychowawcy za opiekę i pomoc. Coraz częściej odchodzimy od standardowych kwiatów czy czekoladek na rzecz bardziej spersonalizowanych prezentów, dzięki którym pedagodzy będą miło wspominać klasę nawet za kilkanaście lat. Co może być idealnym podarunkiem dla twórczej nauczycielki muzyki, a co dla ciekawego świata pana od geografii? Poniżej znajdziecie kilka propozycji.

Nauczyciele rzadko dzielą się ze swoimi uczniami szczegółami ze swojego życia prywatnego, przez co ciężko jest wybrać dla nich odpowiedni podarunek. Warto więc obserwować swoich pedagogów podczas pracy w szkole, a także przerw – czy pani od przyrody uwielbia kawę, a wychowawczyni nie rozstaje się ze swoim kalendarzem? Może pan od informatyki jest gadżeciarzem, a nauczycielka muzyki wszystko zapisuje w swoim śpiewniku? Zobaczcie, co może przypaść im do gustu”.

Wśród propozycji tęczowej (przez jeden weekend) firmy można znaleźć między innymi kalendarz ze zdjęciem klasowym dla wychowawcy, pióro z wygrawerowaną sentencją, „pendrive w formie długopisu, breloczka lub w kształcie ulubionego superbohatera”, dla nauczyciela informatyki pokrowiec na laptopa z klasowym zdjęciem opatrzonym jakimś napisem, kubek samomieszający, dla pana od muzyki torba ze zdjęciem „z ostatniego występu chóru i napisem ‘Torba na instrumenty’”, a dla pani od geografii (uwaga, hit!) mapa-zdrapka w formacie XL, z której można zdrapywać kraje, które już zostały przezeń odwiedzone. Uprzedzam, że tego jest więcej. Ręce opadały mi z każdym kolejnym przeczytanym pomysłem.

Oczyma duszy wyobraziłem sobie pana od informatyki idącego szkolnym korytarzem i trzymającego w ręku torbę ze zdjęciem II „a” na całej ściance bocznej. Albo w połowie zdrapaną mapę w formacie XL, zajmującą ścianę pani profesor od geografii. Czy też pendrive w formie breloczka z dedykacją od III „b”. I natychmiast zacząłem tym nauczycielom współczuć.

Oczywiście należy zastrzec, że w sytuacji, gdy koniec roku szkolnego jest zarazem finałem całej współpracy danego nauczyciela z klasą (zwłaszcza jej wychowawcy), to najważniejszy jest wówczas sam fakt zakupienia jakiegokolwiek prezentu. Szczególnie jeśli rzeczywiście miniony czas był pełen głównie miłych chwil, a rozstanie przyjmowane jest z obopólnym żalem. W tej sytuacji obdarowanie pedagoga tandetą schodzi na dalszy plan – szczególnie patrząc ze strony samego profesora. Co nie zmienia faktu, że takie okazje warto uczcić czymś naprawdę gustownym.

W czasach, gdy dużo się mówi o potrzebie nauczania młodego pokolenia kultury wysokiej, tego rodzaju oferty handlowe stanowią dokładne zaprzeczenie owej tezy. Takie przedmioty są oczywiście masówką produkowaną w Chinach czy innych Indiach, na którą firma przez chwilę „tęczowa” nakłada elementy spersonalizowane, co ma dać – skądinąd słuszne – wrażenie, że jest to prezent wręczany od serca. Całość jednak jest po prostu szkaradna. Takie gadżeciarskie disco polo.

A ponieważ szkoła – jak sama nazwa wskazuje – ma przede wszystkim szkolić, to niech młodzież na koniec swej nauki daje dowody, że faktycznie miała ona sens.

Zamość onLine / 2018-06-21