Jak rezygnować, by nie zrezygnować, aby w końcu zrezygnować


Życie uczy pokory. Co pewien czas przekonuję się, że moja wyobraźnia jest nadzwyczaj mało pojemna. Kiedy już wydaje mi się, że umiem określić granice żenady w życiu publicznym, rzeczywistość bije mnie po głowie. Ostatni raz stało się to bardzo niedawno. Co gorsza, dotyczy wydarzeń rozgrywających się w moim rodzinnym mieście.

Zimowy (jedyny tegoroczny) cykl zebrań osiedlowych w Zamościu zakończył się niezwykle mocnym akcentem. Na Osiedlu Powiatowa spotkanie mieszkańców toczyło się bardzo burzliwie. Przewodniczący Zarządu Osiedla został gremialnie skrytykowany za swoją działalność, a w zasadzie – zdaniem oponentów – jej brak. Sprawozdanie za ubiegły rok określono jako zbiór wydarzeń przerysowanych na korzyść Zarządu Osiedla, ze szczególnym uwzględnieniem jego szefa, czyli Piotra Grabowskiego. Tenże, wzięty w „kleszcze”, ujął się honorem i oświadczył, że w tej sytuacji składa rezygnację z zajmowanego stanowiska. Było to dla zebranych spore zaskoczenie, ale decyzję wielu z nich przyjęło oklaskami. Piotr Grabowski owe postanowienie zresztą powtórzył. Wydawało się, że sprawa zmierza do szczęśliwego końca. To znaczy szczęśliwego o tyle, że personalny punkt zapalny zdecydował usunąć się w cień.

Okazało się jednak, że pan Grabowski postanowił przedstawienie przeciągnąć. W protokole po zebraniu, który przekazano do ratusza, zawarł sformułowanie jakoby rezygnację złożył po wpływem presji, dlatego postanowił ją… wycofać! Tak po prostu. To znaczy nie do końca po prostu, bo uzasadnienie było nieco szersze. Znalazły się w nim słowa określające przeciwników pana Grabowskiego jako mocno lewicujących zwolenników aborcji. Jak ulał pasuje tu cytat z ubiegłotygodniowego „Ucha prezesa”: „W ataku na demokratycznie wybrane polskie władze otrzymał wsparcie od środowisk skupionych wokół byłych ubeków i proaborcjonistów niepłacących alimentów, którym nie podoba się ‘Korona Królów’”…

Sprawa stanęła na forum Rady Miasta, której członkowie stanęli na wysokości zadania. Uznali, że Osiedle swojego sołtysa obecnie nie ma, w związku z czym potrzebne są nowe wybory. Sam Piotr Grabowski – pewnie zorientowawszy się co zrobił – zabrał głos w tonie religijno-pojednawczym. Stwierdził, że przemawia „po raz ostatni jako przewodniczący Zarządu Osiedla Powiatowa”, czym de facto złożył rezygnację z rezygnacji składania rezygnacji.

Nie zmienia to jednak faktu, że postawa pana Grabowskiego wywołała na mnie ogromne wrażenie. Człowiek doświadczony tyleż wiekowo co zawodowo, kreujący się na dojrzałego mężczyznę praktycznie z dnia na dzień zrobił z siebie… na pewno nie wybitnego intelektualistę. I nawet nie chodzi o to, że usiłował wycofać nader stanowczą deklarację, którą zanotowali nie tylko obecni podczas zebrania, ale i telewizyjna kamera. Oczywiście normalnie już samo to byłoby niezwykle żenujące, ale jeszcze gorzej jak dla mnie wygląda tłumaczenie pana Grabowskiego. Z materiału dostępnego w telewizji można wprawdzie wywnioskować, że grono jego przeciwników (a w większości przeciwniczek) rzeczywiście stanowią raczej zwolennicy lewej strony sceny politycznej, jednakże nie ma to absolutnie nic do rzeczy. I to nie tylko dlatego, że kwestie światopoglądowe nie mają jakiegokolwiek znaczenia przy decydowaniu o sprawach osiedla. Chodzi mi bardziej o to, że miejski odpowiednik sołtysa nie poradził sobie z presją ze strony własnych mieszkańców. Mieszkańców, którzy trzy lata wcześniej w wyborach poparli właśnie jego.

Zamość onLine / 2018-03-28