Honor należny Grechucie


Będąca obecnie w pełni swego rozkwitu jesień, przeistaczająca się stopniowo w coraz chłodniejszy okres, dobitnie uświadamia nam kilka spraw. Po pierwsze: zbliża się koniec roku. Po drugie: nadchodzi czas, w którym wspominamy tych, którzy odeszli. I zastanawiamy się, w jaki sposób uhonorować osoby, które - przynajmniej naszym zdaniem - w należyty sposób dotąd uhonorowane nie zostały.

W tym kontekście zainteresowała mnie wiadomość z zeszłego tygodnia z lokalnych mediów. Otóż poloniści nauczający w I Liceum Ogólnokształcącego wystąpili do władz zamojskich z inicjatywą wybudowania pomnika Marka Grechuty. Artysty, który pochodził z Zamościa i zdał maturę właśnie w I LO. Pomnik miałby mieć formę ławeczki na wzór analogicznego upamiętnienia artysty na Wzgórzu Uniwersyteckim w Opolu. Jako lokalizację monumentu proponowany jest Park Miejski. Ławeczka ma być usytuowana w taki sposób, żeby siedzący na niej Grechuta był zwrócony twarzą w kierunku swojej dawnej szkoły. Pomysł zyskał akceptację prezydenta Andrzeja Wnuka i będzie możliwy do realizacji już w przyszłym roku. Idea jednak - jak można wywnioskować z lektury lokalnych - sporej części zamościan nie przypadła do gustu.

Nie pierwsza to sytuacja, w której miałby zostać wyróżniony ktoś związany z naszym miastem. I nie pierwsza, której trudno zebrać poparcie zdecydowanej większości mieszkańców. Dochodzę więc do wniosku, że należałoby ustalić jakiś klucz czynienia honorów. Tak, by z pełnym przekonaniem móc powiedzieć, że dana osoba rozsławiła Zamojszczyznę lub przynajmniej jej nie zaszkodziła. Chciałbym przeanalizować tu trzy postaci, na przykładzie których mogę dokładnie pokazać o co mi chodzi.

Pierwszą będzie Paweł Fajdek. Zastanawiałem się czy go w ogóle mieszać, ale na pewno jest to człowiek wzbudzający emocje w naszym mieście u każdego, kto go kojarzy. Trzykrotny z rzędu mistrz świata, a także mistrz i wicemistrz Europy w rzucie młotem. Pomniejszych osiągnięć reprezentanta Agrosu Zamość nie będę wyliczał. Jednocześnie osoba, która w Zamościu bywa bardzo rzadko, w zasadzie raz do roku. Nawet pochodzi nie stąd, tylko z drugiego końca Polski. A trenuje zazwyczaj i tak za granicą. Innymi słowy facet teoretycznie z Zamościem nie ma prawie nic wspólnego. Ale jak w reklamie, "prawie" robi wielką różnicę. Jak bez wsparcia Agrosu Fajdek nie dostałby się na szczyt światowej hierarchii w swojej konkurencji, tak bez Fajdka Agros Zamość na złotego medalistę światowego czempionatu seniorów czekałby jeszcze minimum kilkadziesiąt lat. Kiedy jeszcze nasz młociarz stanie wreszcie na olimpijskim podium (w co gorąco wierzę), to na pewno zasłuży w Zamościu co najmniej na stadionową tablicę pamiątkową. Druga to Bolesław Leśmian. Poświęciłem temu - bez wątpienia wybitnemu - poecie tekst pod koniec ubiegłego roku. Swojego krytycznego zdania o nadzwyczajnym czczeniu tej postaci w naszym mieście nie zmieniam. Tymczasem w roku bieżącym doczekaliśmy się murala, a i film okolicznościowy jest właśnie kręcony. Co prawda facet Zamościa serdecznie nie znosił i czmychnął z niego w sposób hańbiący dla kogokolwiek (nie wrócił po pogrzebie Józefa Piłsudskiego), ale pamięć o nim w naszym mieście kultywuje się szczególnie. Cóż...

W tym właśnie sąsiedztwie chcę umiejscowić Marka Grechutę. Obwinia się go, że po wyjeździe na studia Zamość w zasadzie porzucił i nie przyznawał się, że właśnie stąd pochodzi. Jednakże o ile w przypadku Leśmiana ma to swoje pokrycie w źródłach, to wobec Grechuty nie jest to sprawa jednoznaczna. Nie spotkałem się dotąd z jakimikolwiek dokumentami, w których ten artysta albo kłamałby w sprawie miejsca swego urodzenia i edukacji, albo obrażał nasze miasto. Wszakże tu jednak mieszkała jego matka, z którą był bardzo związany, w Zamościu koncertował, a i utwór "Gdzieś na mapy skraju" odnosi się do grodu nad Łabuńką w sposób jednoznaczny. Piosenka tym bardziej warta uwagi, że stworzona pod sam koniec życia. Ergo - jeśli honorujemy Leśmiana, to Grechutę tym bardziej powinniśmy.

A na miejscu władz miejskich opinią malkontentów nie przejmowałbym się wcale. Prędzej sprawdziłbym czy i za to przedsięwzięcie wdowa po Marku Grechucie nie zażyczy sobie prowizji, jak drzewiej bywało.

Zamość onLine / 2017-10-25